Bajk Tap Madl

Od dawna jednym z głównych tematów w naszym domu stały się rowery, jego osprzęt i na jakie trasy można pojechać a do tego tysiące oglądniętych filmików odnośnie skakania, skręcania, manuali, bunny hop’ów, nowinek technologicznych, karbonów itd. Czyli jednym słowem opowieści dziwnej treści, w których czasami ja się nie łapię, więc szczegółową wiedzę techniczną zostawiam partnerowi. A mi pozostaje na razie rower miejski albo piesze wycieczki, kiedy on harata trasy enduro. Jednak ostatnio zrobiliśmy sobie wycieczkę rekreacyjno-fotograficzną na nasze pobliskie ścieżki. Galerię można zobaczyć poniżej.

Kręć Kilometry

Pisząc ten artykuł, chciałam zobaczyć jak ogólnie pedałowanie wygląda w statystykach w całej Polsce. Niestety na temat mtb (mountain terrain bike) nie ma za wiele. Jednak trafiłam na dość obszerny raport i chyba największy jaki powstał do tej pory, stworzony przez Fundację Allegro All For Planet, wydany 25 października 2016 roku. Dane były zbierane wśród 25 tysięcy osób od maja do końca września. Jak wiadomo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i nie można się całkowicie opierać na statystykach. Jednak daje nam to jakiś punkt zbliżenia jak mniej więcej temat rowerowania wygląda. Cieszę się, że coś takiego powstało i że świadomość rowerowa a także zainteresowanie tą aktywnością rośnie. Pamiętam dobrze na moim przykładzie jak iks lat temu sprzedałam auto żeby kupić rower i był to mój główny środek transporu do pracy oraz początek przygody rowerowej. Już nie mówię o kondycji i pięknie zarysowanych mięśniach a także ogólnej przyjemności z jazdy. Ehhh. Nawet mandat dostałam za… nietrzymanie rąk na kierownicy na ścieżce rowerowej. O matko, ale miałam z tego ubaw. Nie sądziłam, że za coś takiego można zostać zatrzymanym, a w moim przypadku była to cywilna Vectra, która powinna łapać piratów drogowych a nie normalnych rowerzystów. Teraz już jestem bogatsza w więdzę z przepisów rowerowych.

Wracając do raportu o rowerzystach, jest on przedstawiony w bardzo czytelnej wersji z infografikami. Zainteresowanych zapraszam po więcej na stronę Kręć Kilometry. Polecam.

Enduro MTB, to stan umysłu!

Niestety w temacie rowerowania enduro mtb te liczby mają się nijak do rzeczywistości. Tutaj obowiązują zupełnie inne zasady, inne kategorie myślenia, inne budżety a co najważniejsze większe umięjętności balansowania własnym ciałem. Enduro to stan umysłu! Sport nie dla każdego, ale każdy kto go spróbuje zakocha się. Nawet jeżeli miałaby to być miłość krótka ale intensywna. Tutaj występuje większe ryzyko kontuzji, obtarć, siniaków, ale za to adrenalina oraz crazy ludzie wszystko wynagradzają. Tu nie ma asfaltowych ścieżek. Tu są korzenie, kamienie, błoto, drzewa, hopy, dropy, gapy. Jednym słowem, w sandałkach tu się nie jeździ. Cały osprzęt, ochraniacze, kaski, obuwie, odzież to tematy rzeki wiedzy technologicznej. Wadą mogą być koszty i nie tylko w budżecie ale i w zdrowiu. Jednak jak widać po rozrastającej się społeczności rowerzystów enduro, downhill a także całej infrastruktury z tym związanej widać, że ludzie w to wchodzą i tym żyją. Dobrym przykładem są nasze ścieżki Enduro Trails, które rosną w siłę. Ale o tym może kiedy indziej.

„Bajk Tap Madl”

Dzisiaj chciałam Wam pokazać jak wygląda zwykły dzień na rowerze w naszym związku. Ja tym razem w roli fotografa, a mój M. w roli modela. Fotografią sportową się nie zajmuję, więc proszę wybaczyć pewne niedociągnięcia. Tak na marginesie M. zawsze uważał, że praca w modelingu to tylko ładna buzia, pokazanie cycków, kilka póz dla fotografa i tyle. Nigdy nie rozumiał, że to ciężka praca, a na swoim przykładzie pracy z dziećmi i dorosłymi przy sesjach foto wiem, że to nie jest takie hop siup. Żeby wykonać dobre zdjęcie trzeba kilka lub kilkanaście razy go powtórzyć, zawsze musi wyglądać „świeżo”.

W fotografii sportowej np. podczas zawodów masz tylko jeden strzał i czy wyjdzie czy nie wyjdzie nie ma powtórki, chyba że przy innym zawodniku. Ja miałam taki komfort, że M. kilka razy przejeżdżał dany odcinek. Wiązało się to dla niego z wysiłkiem, trochę więcej niż kilka razy musiał spowrotem wypychać rower do góry, żeby ponownie zjechać do zdjęcia. Wielkie podziękowania, że mu się chciało. Zawsze mógł powiedzieć – weź się babo już odczep ode mnie.

Podsumowując, kocham nasze okolice i bliskość tras rowerowych. A także region jakim jesteśmy otoczeni. Każdy znajdzie spokój i wyciszenie tu dla siebie. Nie tylko haratacze korzeni ale i zwykli turyści. Szczególne uznanie za rozwój infrastruktury rowerowej w naszych pięknych Beskidach dla tych zaawansowanych i tych nieco mniej. Oby tak dalej.

PS. Jeszcze kilka miesięcy zostało do przyjścia na świat naszego Potomka + kilka dobrych miesięcy na naukę chodzenia i utrzymania równowagi, ale M. już ma plan rowerowy dla niego. Mowa tu o skakaniu na hopkach i nie tylko… Będzie z niego taki mały harpagan!

Dodaj komentarz